środa, 30 września 2015

Wakacje w 30 słowach

Rekolekcje oazowe, Bieszczady, rolki, gitara, śpiew, taniec, ewangelizacja, muzeum, spotkania, rozmowy, prace plastyczne, urodziny, ciasteczka, dni wspólnoty, oaza jedności, śluby, koncerty, zmiana fryzury, szukanie mieszkania, Gitarzysta-Liturgista, listy, Apel Młodych...
Można by wymieniać długo, napisać o wiele więcej niż 30 słów. Faktem jest, że wakacje 2015 dobiegają końca. Pragnę podzielić się z Wami radością, że mogłam w tym czasie doświadczyć takiego ogromu dobra. Ode mnie tylko (a może aż) tyle ;)
Na koniec zadanie dla Ciebie: przypomnij sobie, co w ostatnim czasie sprawiło Ci radość i podziękuj za to Bogu. Zwyczajnie, tak jak potrafisz.

środa, 2 września 2015

Wkręć się!

Rolki i Światowe Dni Młodzieży? To da się połączyć! Dużo radości, młodych ludzi, nieco zaskoczenia i piękno modlitwy. To wszystko za sprawą akcji Rolki dla ŚDM, w której wzięłam udział. Szczerze mówiąc myślałam, że nie będzie zbyt wiele osób. Jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam ok. 200 osób na rolkach lub rowerach. Okazało się też jak wielu moich znajomych: oazowych, szkolnych, a nawet księży jeździ na rolkach. Sama bardzo lubię ten sposób spędzania czasu, a taki przejazd w słusznej sprawie to dopiero frajda! A zatem zapraszam na Światowe Dni Młodzieży 2016 do Krakowa, a 19 września do Radomia na Apel Młodych pod hasłem "Światowe Dni Młodzieży - wkręć się" (godz. 19, Rynek Starego Miasta).

czwartek, 30 lipca 2015

Krok, krok, stop.

To miał być długi wpis o tym jak pięknie jest w Bieszczadach i co mnie w nich urzekło. 
Zamiast tego zostawiam Was z dwoma zdaniami wstępu, trzema zdjęciami i czterema linijkami osobistej refleksji.


Krok, krok... cisza.
Krok, krok... motyl siadł.
Stop. Teraz liczy się ta chwila.
Stop. Teraz liczy się ten świat.

środa, 25 marca 2015

Cóż ma poezja do pedagogiki?

Nie jestem poetką, zasadniczo nie piszę też piosenek. Dlatego tym bardziej dziwi mnie fakt, że coś, co stworzyłam zostało docenione.

O piosence roku "W Mocy Ducha Świętego" miał być oddzielny wpis, ale ze względu na to, że z wieloma osobami dzieliłam się już tą radością, dodam od siebie tylko jedno zdanie: dziękuję za wszelkie wyrazy życzliwości ze względu na wygraną i mam takie pragnienie, by ta piosenka stała się Waszą modlitwą.
Piosenki można posłuchać tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=udVyuH9tQlY

Delikatnie zmieniam temat, by podzielić się z Wami moją myślą sprzed kilku dni: "Tak bardzo nie chce mi się uczyć, że zrobię wszystko, nawet wiersz napiszę."
A że akurat dowiedziałam się o konkursie na wiersz, to bez dłuższego zastanowienia wzięłam w nim udział. Nie podano tematu konkursu, ale była informacja, że wyniki odbędą się podczas seminarium "Poezja i pedagogika" i tego się trzymałam. Po raz kolejny, nie wiem jak to się stało, ale wygrałam. Poniżej nagrodzony wiersz i moja pierwsza w życiu statuetka :)

„Sztuka pedagogiki”
Cóż ma poezja do pedagogiki?
Że się tą samą literą zaczynają oba rzeczowniki?
Czy bardziej chodzi o proces tworzenia
Dzieła literackiego lub ludzkiego istnienia?
Skojarzenie pewne w mej głowie powstaje,
Że pedagogika czasem poezją się staje,
Gdy nauczyciel z zapałem do pracy przychodzi,
Uśmiechem obdarza, nikomu palcem nie grozi.
Uczniowie chętnie z Nim współpracują,
Tańczą, śpiewają, wciąż eksperymentują.
Niezwykła to wizja nauczyciela-sztukmistrza,
Lecz by to uczynić potrzeba tytułu magistra.
Dlatego wracam prędko do nauki,
By z pedagogiki stworzyć dzieło sztuki.
Warszawa, 19 marca 2015

wtorek, 17 lutego 2015

Być superwoman.

Tydzień temu wzięłam udział w przebieranym balu karnawałowym. Zdecydowałam się na przebranie superwoman bez specjalnego powodu. Na zabawie kilka osób pytało mnie "jakie masz supermoce?". Pomyślałam, że dobrą odpowiedzią będzie "pomaganie ludziom". I kilka razy podczas imprezy te słowa się spełniły.

Pytanie o supermoce skłoniło mnie do refleksji, czy dałoby się na co dzień być taką superwoman. Przecież nie trzeba ratować całego świata, by uczynić go lepszym dla drugiej osoby. A zatem życzę Ci, byś stawał się superczłowiekiem przez proste gesty, które sprawią, że na czyjejś twarzy pojawi się uśmiech :)


czwartek, 8 stycznia 2015

Być szczęśliwym 365 dni w roku :)

Tytuł optymistyczny, ale czy to faktycznie możliwe? Czasem czujemy, że jesteśmy szczęśliwi, ale żeby tak codziennie myśleć o tym, co nam daje radość? Niewątpliwie może w tym pomóc inicjatywa Słoika Szczęścia.

O co chodzi?
Cytując autorkę facebookowego wydarzenia (klik):
"Przez cały rok, każdego dnia, zasiadasz na chwilę wieczorem przed skrawkiem kartki i zapisujesz najszczęśliwszy moment danego dnia.
To nie musi być nic dużego, widocznego, a drobnostka, która sprawiła, że cały dzień mieliśmy dobry humor, albo poprawił się on nam dopiero wieczorem.

Nawet w smutne, pozornie nieobfitujące w szczęśliwe momenty dni można dostrzec coś pozytywnego, co się nam wydarzyło. I to zapiszmy.
Po 52 tygodniach, 365 dniach otwierasz Słoik Szczęścia i czytasz i... oczom nie wierzysz.
W życiu liczą się drobne chwile, o których zapominamy. Pomóżmy sobie o nich nie zapomnieć."


Może i Ty chcesz być każdego dnia troszkę szczęśliwszym niż zwykle? Jeśli tak, to zachęcam Cię do założenia swojego słoika/pudełka/koperty czy czegokolwiek chcesz, by wrzucać tam codziennie, zapisane kilkoma słowami, karteczki ze szczęśliwymi chwilami. Mam nadzieję, że regularne wypełnianie słoika pomoże być szczęśliwszym na co dzień, czego sobie i Tobie życzę.

wtorek, 18 listopada 2014

Karolina o Karolinie.

"Czyż święci są po to, ażeby zawstydzać? Tak. Mogą być i po to." Jan Paweł II

Czasem tak mam czytając historie świętych, bowiem często w imię Jezusa są gotowi oddać nawet własne życie. Tak po prostu. Z miłości. Do nich zalicza się też moja patronka, o której pozwoliłam sobie napisać kilka wierszowanych słów z okazji 100 lat od Jej męczeńskiej śmierci (a konkretnie na spotkanie o świętych, w którym wczoraj brałam udział). Naniosłam drobne poprawki i udostępniam.

Jest taka błogosławiona, której żywot trochę znany,
Lecz przez wielu ludzi ciągle niedoceniany.
Bowiem młoda była, gdy dziewictwa broniła
I tylko 16 lat w swym życiu przeżyła.
Już wiesz kto to taki? Błogosławiona Karolina -
Niezwykła, pobożna, odważna dziewczyna.
Z raczej biednej rodziny pochodziła,
Ale za to bogate życie duchowe prowadziła.
W domu, szkole, kościele modliła się gorliwie,
A w życiu zawsze postępowała uczciwie.
Była katechetką dla dzieci i rodzeństwa -
Pokazywała im Boga, uczyła posłuszeństwa.
Pomagała ludziom, gdy tego było trzeba,
Wskazując tym samym, jak kroczyć do nieba.
100 lat dziś mija od jej męczeńskiej śmierci,
Lecz wierzę, że ślad o niej trwać będzie w pamięci.
Niech będzie nam wzorem patronka czystości
Tego, jak kroczyć ciągle ku świętości. 


Z okazji 100-lecia męczeństwa bł. Karoliny Kózkówny już od 21 listopada będzie można zobaczyć w kinach film pt."Karolina". Zapowiada się ciekawie, dlatego sama się wybieram i Was zapraszam.

Pozdrawiam w tym pięknym dniu,
Karolina

czwartek, 9 października 2014

W poszukiwaniu 4 rzeczy.

Miejsce: Warszawa
Cel: Odnaleźć 4 z 11 pianin, których miejsca zostały wymienione w artykule -> klik i w miarę możliwości zagrać na którymś z nich.
Czas: od wyjścia z uczelni do czasu odwiedzenia wszystkich wyznaczonych punktów.
Środki komunikacji: autobusy, tramwaje, własne nogi
Przebieg wyprawy:
Pierwszy punkt - Bracka 20. Przeszłam kilka razy obok budynku z tym adresem, niestety pianina nie znalazłam. Poszłam szukać kolejnego punktu. Po dosyć długich poszukiwaniach przez szybę jakiegoś lokalu (nie sprawdzałam czy otwarty, ale nie było w nim widać ludzi) dostrzegłam poniższe pianino. Nie weszłam do lokalu, jedynie przez szybę zrobiłam zdjęcie i poszłam szukać kolejnych instrumentów.
Poznańska 21 - kolejne miejsce, w którym nie udało mi się zlokalizować pianina. Dalej - Wilcza 28. Żeby dojść do pianina trzeba było wejść do ogródka jakiegoś lokalu. Weszłam, by uwiecznić na zdjęciu drugie odnalezione pianino. Niestety i o nim trudno powiedzieć, że jest "ogólnodostępne" jak głosi artykuł. Instrument był bowiem zamknięty na kłódkę.
Jako, że był to ostatni punkt na mojej mapce udałam się w kierunku przystanku tramwajowego, by wrócić do domu. Gdy byłam już blisko placu Politechniki, gdzie miałam wsiadać do tramwaju, spojrzałam w lewo, patrzę - tęcza. Ta słynna z pl. Zbawiciela, której nigdy nie miałam okazji zobaczyć na żywo. Postanowiłam, że pójdę w kierunku tej tęczy. Przeszłam dosłownie kilka minut drogi, gdy zobaczyłam kilku młodych ludzi stojących w półkolu, a zza nich dobiegające dźwięki pianina :) Grał na nim pewien pan, widoczny na poniższym zdjęciu. Nie wygląda na zawodowca, prawda? Ale był niesamowity! Nie wiem kim jest, jak się nauczył grać i od jak dawna to robi, ale jego ruchy wskazywały na wiele lat ćwiczeń. Stanęłam więc razem z ową młodzieżą i wsłuchiwałam się w melodie grane przez mężczyznę. Stałam tak z kilka utworów. Później zagrała jeszcze jedna z obserwujących wcześniej dziewczyn, potem druga. Radziły sobie całkiem dobrze. Pan chwilę ich posłuchał, stwierdził, że grał tu 3 godziny i że już starczy.
Odeszłam, by dotrzeć pod tęczę, gdzie (jak sobie w tym momencie przypomniałam) miało stać kolejne pianino. Podążając chodnikiem przypadkowo szłam za panem, który chwilę wcześniej wyczyniał cuda na klawiszach. Nie trudno się domyśleć, gdzie szedł ;) Zrobiłam poniższe zdjęcie i odeszłam.
"Dobra, widziałam 4 pianina, mogę wracać do domu." Wsiadłam do tramwaju i to miał być koniec mojej wycieczki. Ale jadąc wymienionym środkiem transportu, przejeżdżałam koło pl. Politechniki i spojrzałam na pianino, tym razem całkiem samotne - nikt na nim nie grał. Szybka myśl, że teraz właśnie jest okazja, żeby zagrać. Wysiadłam z tramwaju i podążyłam w stronę pianina. Zaczęłam grać jakąś melodię, której nie jestem w stanie powtórzyć. Po prostu położyłam ręce na klawiszach i grałam. Wokół mnie wielu spieszących się przechodniów, za mną ruchliwa droga. Ale jakoś nie stresowałam się zbytnio tym, co dzieje się wokół. Cieszyłam się tą chwilą - że mogłam zagrać na pianinie i to w środku Warszawy :)
A zatem mój cel został zrealizowany i to w jeszcze piękniejszej formie niż zamierzałam. Oprócz odnalezienia 4 pianin, odwiedzenia 6 miejsc, w których powinny one stać miałam okazję posłuchać niezwykłych wykonań utworów, zwiedzić kawałek Warszawy, rozkoszować się ciepłym, jesiennym dniem i spojrzeć inaczej na człowieka. Nawet niezbyt elegancko ubrany mężczyzna czy całkiem zwyczajnie wyglądająca dziewczyna okazali się świetnymi pianistami. Pobudziło mnie to do refleksji ilu niezwykłych ludzi mijam codziennie na ulicy, na uczelni? Wniosek: choć nie da się tego dostrzec na pierwszy rzut oka, to każdy z nas jest wyjątkowy :)

niedziela, 21 września 2014

Bóg kocha i wzywa!

"Ten Kościół nie umiera, ten Kościół żyje."
Zabawnie jest cytować samą siebie. Choć te słowa nie są żadnym odkryciem, to faktycznie tak powiedziałam, dwa dni temu - dzień przed długo wyczekiwanym Apelem Młodych. A dziś, gdy jest już po całym wydarzeniu, co mogę powiedzieć? Że te słowa spełniły się w stu procentach. Z racji, że stałam na scenie razem z chórem, miałam możliwość widzieć tą kilkutysięczną rzeszę młodych, radosnych, pełnych energii ludzi chwalących Pana Boga, śpiewających ze wszystkich sił "Na zawsze Bóg jest wierny(...) na zawsze Bóg jest z Nami".

"To jest nasza służba, że my możemy coś dać z siebie."
Wielką radością jest dla mnie, że mogłam służyć na tym Apelu poprzez śpiew. To jest coś, co zawsze lubiłam robić. I choć śpiewanie w chórze wymaga sporego wysiłku, prób i trwania w pozycji stojącej przez kilka godzin, to co roku stwierdzam to samo - było warto! W tym roku szczególnie poczułam taką więź z ludźmi z chóru - że staliśmy razem, a nie obok siebie. Że na próbach pomagaliśmy sobie, na ile tylko potrafiliśmy - wzajemnie podśpiewywaliśmy sobie do ucha głosy czy powtarzaliśmy teksty, albo rozmawialiśmy o rzeczach kompletnie nie związanych z muzyką. Dziękuję Wam, drodzy chórzyści :)
Żródło: http://radom.gosc.pl/gal/pokaz/2168454.Apel-Mlodych-w-Radomiu/46#gt
"Ta osoba mówi takim językiem jakim potrafi."
Słowa, które wypowiedziałam kilka dni wcześniej, nie spodziewałam się, że okażą się aż tak prawdziwe. Uświadomiło mi to dwóch chłopaków - Piotrek i Jacek "Wyrwani z Niewoli" - którzy mówili o swoich doświadczeniach, o tym, jak Bóg przemienił ich życie. "Dzisiaj dla Radomia ważna informacja - Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia!". Te słowa cały czas gdzieś tkwią w mojej głowie. Chłopaki oprócz mówienia świadectwa, rapowali. Nigdy nie przepadałam za taką muzyką, a tutaj okazało się, że język tych młodych chłopaków potrafi trafić nawet do osoby, która nie jest fanem rapu. To niesamowite, że Bóg może wyciągnąć ludzi nawet z największego bagna, czego żywym przykładem jest właśnie tych dwóch chłopaków.

Cieszę się, że po raz kolejny mogłam uczestniczyć w tak niezwykłym wydarzeniu, jakim jest Apel Młodych i doświadczyć po raz kolejny tego, że "Bóg kocha i wzywa!"

PS. Cytaty rozpoczynające kolejne akapity pochodzą z moich wypowiedzi z wywiadu dla Radia Plus Radom, którego byłam gościem wraz z koleżanką z chóru - Agatą, kilka dni przed koncertem. Całości wywiadu możecie posłuchać tutaj -> http://radioplus.com.pl/component/k2/5290-spotkaj-sie-z-biskupem-na-apelu.html