Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomysły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomysły. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 grudnia 2015

Słoik Szczęścia - czy było warto?

Pamiętacie wpis o Słoiku Szczęścia sprzed roku? -> klik. Gdy podjęłam postawione sobie wyzwanie zastanawiałam się, czy jest to możliwe, żeby codziennie przez cały rok pisać małe karteczki ze szczęśliwymi chwilami danego dnia. Otóż... da się! Przyznam, że o ile na początku jest dosyć łatwo, o tyle z biegiem czasu robiłam sobie kilku, czasem kilkunastodniowe zaległości. Ale w końcu któregoś dnia siadałam, nadrabiałam.
Czy było warto? Zdecydowanie tak. Czekałam na tą chwilę, w której będę mogła przeczytać wszystkie 365 karteczek i przypomnieć, co dawało mi szczęście przez miniony rok. Tak się stało dzisiaj, w ostatni dzień 2015 roku. Ze wzruszeniem czytałam o spotkaniach, rozmowach, sytuacjach, filmach, żartach, przytulaniu, odprowadzaniu, zakupach, rekolekcjach, wygranych konkursach, zabawach, wywiadach, pozdawanych egzaminach,  i wielu, wielu momentach, dzięki którym dany dzień był niezwykłym dniem.
To wspaniałe mieć świadomość jak wiele dobrego zdarzyło się w moim życiu przez ten rok. Mogę to szczerze przyznać: jestem szczęśliwa :)
Życzę Wam, byście w nadchodzącym roku potrafili dostrzegać radość, która jest Waszym udziałem. Stwarzajcie sytuacje, w których możecie być prawdziwie szczęśliwi. Wszystkiego, co najlepsze!

środa, 16 grudnia 2015

Choinka ze słoików

Jestem Słoikiem. Nie ma co z tym dyskutować. W związku z tym miewam w szafce dużo niepotrzebnych słoików. Pewnego dnia zobaczyłam choinkę z książek i postanowiłam zrobić swoją własną, nietypową choinkę z tego, co akurat mam w mieszkaniu. Choinka ze słoików? Czemu nie? Wyszukiwarka Google nie znalazła nic podobnego, więc postanowiłam pokombinować sama. Tak powstała poniższa choinka. Chcesz mieć podobną? Weź słoiki, taśmę klejącą (dużo taśmy), papier kolorowy i sklej wszystko tak, żeby się trzymało. Gwiazdę zrobisz z pomocą filmiku (link). To właściwie tyle.
Twórz, wycinaj, sklejaj, kombinuj i ciesz się wykonaną pracą :)

czwartek, 8 stycznia 2015

Być szczęśliwym 365 dni w roku :)

Tytuł optymistyczny, ale czy to faktycznie możliwe? Czasem czujemy, że jesteśmy szczęśliwi, ale żeby tak codziennie myśleć o tym, co nam daje radość? Niewątpliwie może w tym pomóc inicjatywa Słoika Szczęścia.

O co chodzi?
Cytując autorkę facebookowego wydarzenia (klik):
"Przez cały rok, każdego dnia, zasiadasz na chwilę wieczorem przed skrawkiem kartki i zapisujesz najszczęśliwszy moment danego dnia.
To nie musi być nic dużego, widocznego, a drobnostka, która sprawiła, że cały dzień mieliśmy dobry humor, albo poprawił się on nam dopiero wieczorem.

Nawet w smutne, pozornie nieobfitujące w szczęśliwe momenty dni można dostrzec coś pozytywnego, co się nam wydarzyło. I to zapiszmy.
Po 52 tygodniach, 365 dniach otwierasz Słoik Szczęścia i czytasz i... oczom nie wierzysz.
W życiu liczą się drobne chwile, o których zapominamy. Pomóżmy sobie o nich nie zapomnieć."


Może i Ty chcesz być każdego dnia troszkę szczęśliwszym niż zwykle? Jeśli tak, to zachęcam Cię do założenia swojego słoika/pudełka/koperty czy czegokolwiek chcesz, by wrzucać tam codziennie, zapisane kilkoma słowami, karteczki ze szczęśliwymi chwilami. Mam nadzieję, że regularne wypełnianie słoika pomoże być szczęśliwszym na co dzień, czego sobie i Tobie życzę.

środa, 6 sierpnia 2014

Na wakacyjny czas pomysłów kilka.

Mija 3 tygodnie od kiedy wróciłam z oazy w Bańskiej Wyżnej. Był to dobry, intensywnie spędzony czas z Bogiem i drugim człowiekiem. I choć czasem nie było łatwo, to starałam się, by to wszystko, co robię, było na Bożą chwałę, by On działał. Można by pisać bardzo długo o tych rekolekcjach, ale jest jeszcze wiele rzeczy, o których chciałabym tu wspomnieć. Wyjazd się zakończył, a wakacje trwają nadal i nie wiem jak Ty, ale ja mam całkiem sporo czasu, który można w różny sposób zagospodarować. Po raz kolejny stwierdziłam, że spanie, jedzenie, komputer, telewizor, spanie.. to średni pomysł na spędzanie wakacji. Dlatego poniżej przedstawiam kilka propozycji, które być może zainspirują Was do zrobienia czegoś ze swoim wakacyjnym czasem.

1. Posprzątaj. Tak, to banalne, ale warto. Uśmiech mamy, gdy widzi powieszone pranie czy odkurzony dywan.. a przecież wcale nie prosiła, byś to zrobił ;) Idąc dalej w domowe obowiązki można też się pokusić np. o ugotowanie obiadu.. Ogólnie zrobienie czegoś w domu - dla domu i rodziny - polecam!

2. Czytaj. Skończyłam dziś (zaczętą wczoraj) książkę "Bóg znalazł mnie na ulicy" Henryka
Krzoska. Niesamowite świadectwo człowieka, który w sumie 7 lat przebywał w więzieniu, był bezdomnym alkoholikiem, kradł, niejednokrotnie próbował popełnić samobójstwo.. Może wydać Ci się to dziwne, ale gdy człowiek ten zaufał Bogu, jego życie zaczęło się układać - spotkał na swej drodze ludzi, którzy mu pomogli, On sam starał się dobrze wykonywać nową pracę, modlił się. Jego przemiana sprawiła, że sam zaczął dawać świadectwo, co było impulsem do zmiany swojego życia kolejnych osób. I tak z człowieka, który można powiedzieć trafił na dno ludzkiego życia stał się przykładem na to, że Bóg jest i działa cały czas i że jeśli chcemy żyć z Nim, to będzie dobrze :)
3. Ćwicz. W-f na studiach już mi się skończył, więc obiecałam sobie, że nie może być tak, że przestanę całkiem ćwiczyć, choć przyznam - nie chce mi się. Nie raz słyszałam o Ewie Chodakowskiej - "trenerce wszystkich Polek" i stwierdziłam, że co mi szkodzi spróbować. Znalazłam program "Skalpel" i wzięłam się do roboty. Ćwiczenia były dosyć męczące, jednak nie poddałam się, a przez cały dzień miałam jakoś więcej energii, nie chciało mi się spać. Zakwasy na drugi dzień były tym, czego się spodziewałam, ale uparłam się, że będę ćwiczyć - dla kondycji i mięśni brzucha. Ćwiczenia są zróżnicowane, więc się nie nudzą, a dopowiedzenia Ewy "dasz radę", "wytrzymaj jeszcze trochę", choć są tylko słowami z filmiku, jakoś dodają motywacji, żeby dotrwać do końca.
4. Skacz, tańcz. Jednym z prezentów, jakie otrzymałam na niedawno przeżywane urodziny była mata do tańczenia. Miałam już okazję na takiej skakać kilka razy, więc bardzo się ucieszyłam z prezentu. Zabawa polega na tym, że wybieramy piosenkę, poziom i widząc pojawiające się na ekranie strzałki musimy w odpowiednim momencie wcisnąć daną strzałkę na macie. Proste? Żeby się tego dowiedzieć, trzeba spróbować. Zabawa daje wiele radości szczególnie, gdy jesteśmy w posiadaniu drugiej maty i skaczemy jednocześnie w 2 osoby. Mogą skakać dorośli, dzieci i młodzież. Każdy kto ma trochę siły, by się poruszać ;) Tutaj można zobaczyć jak to mniej więcej wygląda https://www.youtube.com/watch?v=NiKSe1gbL60, ale wierzcie mi patrzenie, a skakanie samemu to całkiem inna bajka i o wiele więcej frajdy!
5. Twórz, maluj, składaj. Lubię wszelkie prace plastyczne oraz wykonywanie prezentów ręcznie, więc jednym z podarunków, jaki ostatnio wykonałam, był taki oto kwiat.
3 kartki żółte, jedna zielona i możesz brać się do składania ;) Jak zrobić kwiat? Tutorial krok, po kroku: https://www.youtube.com/watch?v=cHdVZhZ_nsY
Listek: http://www.spryciarze.pl/zobacz/jak-zrobic-liscia-z-papieru

6. Ucz się. Ale co to za rozrywka w wakacje? Nie chodzi mi o wkuwanie dat, czy definicji, ale o przyjemny sposób uczenia się słówek w obcym języku. Kiedyś trafiłam na stronę https://babadum.com/, do której często wracam tak dla przyjemności, z myślą "jak już siedzę przy tym komputerze, to może chociaż coś się doedukuję". Jest dostępnych kilka opcji nauki. Kliknięcie na obrazek, który przedstawia wyświetlone/usłyszane słówko, ułożenie słowa z rozsypanki literowej czy wybranie odpowiedniego z 4 propozycji. Można też wybrać opcję "mix", gdzie wymieszane są wszystkie typy gier. Po wybraniu odpowiedzi program pokazuje czy Twoja odpowiedź jest poprawna i wskazuje właściwą. Dobre odpowiedzi są premiowane punktami (od 1-6), za złą -1 punkt. Słówka na różnym poziomie i z różnych kategorii. Gra jest całkiem przyjemna, kolorowa. Zachęcam do przetestowania ;)
7. Piecz, gotuj. Od kilku dni mijałam leżące w kuchni buraki. Przypomniałam sobie, że jadłam kiedyś ciasto z buraków i w tej samej chwili postanowiłam zrobić podobne. Cały urok ciasta polega na tym, że przy częstowaniu najlepiej spytać smakoszy "Jak myślisz, z czego jest to ciasto?". Ciężko znaleźć osobę, której udałoby się odgadnąć zagadkę. Nikt nie wierzy, że można zrobić ciasto z buraków ;)
Niestety nie zrobiłam zdjęcia ciasta, które udało mi się upiec, ale znalazłam w internecie takie, które wygląda całkiem podobnie:
Żródło: http://kucharzenie.files.wordpress.com/2011/11/img_7394-1.jpg
Jeśli chodzi o przepis wzorowałam się na przepisie ze strony smaker.pl, bo wydał mi się najłatwiejszy, a z przeliczeniem na szklanki i poprawkami wygląda następująco:  

Czekoladowe ciasto z buraków
Składniki:
380 g ugotowanych i obranych wcześniej buraków
1,5szklanki oleju
5 jajek
1,75 szklanki mąki pszennej
3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
11 łyżek kakao
2 szklanki cukru
Sposób wykonania:
1.       Obrane buraki zetrzeć na tarce o najmniejszych oczkach, następnie zblendować. Do buraczków dodawać małym strumieniem olej i miksować już zwykłym mikserem, po skończeniu oleju wbijać po kolei jajka i dalej miksować.
W drugiej misce dokładnie wymieszać mąkę, proszek do pieczenia, kakao, cukier, sól.
Wszystkie składniki suche i mokre połączyć ze sobą za pomocą łyżki.
2.       Dobrze wymieszane ciasto wylać keksówki/tortownicy.
3.       Piec ok. 60 minut w 180-200st.

Co poza tym?
Wysypiaj się.
Śpiewaj.
Graj na instrumencie.
Pomódl się.
Naucz się układu tanecznego.
Napisz list.
Napisz wiersz, wierszyk, piosenkę.
Zjedz jabłko ;)
Obejrzyj dobry film.
Rysuj.
Zrób nową fryzurę.
Przerób ciuchy.
Graj w planszówki.

Lub?
Wyjdź z domu i...
Biegaj.
Idź na spacer.
Pojeździj na rowerze, rolkach, hulajnodze.
Idź na piknik.
Graj w kosza, siatkę, nogę.
Popływaj kajakiem.
Popatrz na gwiazdy.
Spotkaj się z kimś.
Nagraj film.
Zrób zdjęcie, dwa, ewentualnie całą sesję. 
Spełnij swoje marzenie.
Idź na zakupy.
Graj w kręgle.
Skacz na skakance.
Pobujaj się na huśtawce.
Idź do kina, teatru.

 Zrób coś, co chciałeś zrobić już od dawna, ale zawsze mówiłeś, że nie masz czasu.

Mam nadzieję, że te kilkanaście pomysłów pomoże Ci w tworzeniu własnych, oryginalnych sposobów na spędzanie wolnego czasu. Powodzenia!

czwartek, 24 kwietnia 2014

Uwolnić swoją wyobraźnię.

Byłam niedawno w takim miejscu, które trochę trudno nazwać. Możesz tam przyjść pomalować skarbonkę, zrobić świeczkę, mydełko, bransoletkę... i wziąć ze sobą. Po wyborze potrzebnych materiałów siadasz przy stoliku i puszczasz wodze wyobraźni. Można kilka razy zmieniać koncepcje, kolory, formy. Wykonujesz swoją pracę tak długo aż chcesz (tzn. do zamknięcia ;)), ale jeśli chcesz możesz skończyć kiedy indziej. W takim właśnie miejscu miałam okazję być w ramach ćwiczeń z uczelni. Za odpowiednią opłatą wraz z grupą miałam okazję odwiedzić miejsce o nazwie Formy Kolory (warto kliknąć w link, zobaczyć jak to wygląda). Każdy mógł wybrać, co chce zrobić. Ja uparłam się, że zrobię coś kreatywnego, więc wybrałam malowanie ceramiki. I nie żałuję. Siedziałam nad moim kubkiem do samego zamknięcia owego miejsca twórczości (to chyba najbardziej odpowiednia nazwa), ale udało mi się ukończyć moją pracę. Kubek niewątpliwie nie jest idealny, ale mam satysfakcję, że wykonałam go sama i od dziś jest moim ulubionym kubkiem :)
Wiele osób mówi, że nie ma talentu, że nie da rady i po co w ogóle się męczyć jak można kupić w sklepie. A mimo tego cała grupa (wiadomo, z różnym poziomem zdolności) wyszła zadowolona, że wykonała coś samodzielnie, stwierdziła, że miejsce jest super i fajnie byłoby tu jeszcze kiedyś przyjść. Dobrze, że istnieją takie pozytywne miejsca, w których można uwolnić swoją wyobraźnię i stworzyć coś oryginalnego, niepowtarzalnego.
Poniżej muzyczny kubek mojego wykonania.

wtorek, 18 marca 2014

Kreatywność - tego się można nauczyć.

Co jest okrągłe i pomarańczowe?
Pytanie może i proste, ale wymyślenie jak największej ilości odpowiedzi w kilka minut to ciekawe doświadczenie. "Z marszu" udało mi się wypisać 20. Wynik całkiem zadowalający. Ale co można zrobić by było ich więcej?
Miałam dzisiaj przyjemność wziąć udział w "Treningu kreatywności", organizowanego w ramach Miesiąca Aktywnego Rozwoju, a pytanie o coś okrągłego i pomarańczowego było jednym z zadanych nam - uczestnikom warsztatu. Zastanawialiśmy się też "Co w trawie piszczy?" albo co to jest "rubrycela" czy "maewestka". Takie ćwiczenia pozwoliły bardziej zrozumieć kwestie teoretyczne dotyczące kreatywności, której jak się okazuje - można się nauczyć.
Nasza kreatywność jest hamowana przez różne czynniki: nas samych ("po co mam to robić? to się nie uda...") czy innych ludzi ("po co będziesz coś zmieniał? tak jest dobrze"). Jednak często nie warto ulegać tym przekonaniom. Taką sytuację można łatwo zobrazować. Stoisz przed zamkniętymi drzwiami i od razu zakładasz, że są zamknięte na klucz. Póki nie pociągniesz za klamkę nie dowiesz się, czy faktycznie tak jest. Ten przykład nie ma prowadzić do bezmyślnego wchodzenia wszędzie, gdzie się da, ale do pokonania pewnej bariery przed zrobieniem kroku na przód.

A zatem warto spojrzeć na sytuację/problem z innej perspektywy, zrobić burzę mózgów z innymi ludźmi, od których możemy się uczyć, którzy nas inspirują. Warto pamiętać, że grupa to więcej pomysłów. Nie powinno się myśleć pod klucz - życie to nie matura, że tylko jedna odpowiedź jest poprawna. A może czyjś najbardziej absurdalny pomysł uda się połączyć z innym i stworzyć coś naprawdę dobrego?

A co mi osobiście dał ten "Trening kreatywności"? Myślę, że przede wszystkim skłonił do myślenia nad tym, że sytuacje mogą mieć różne rozwiązania, że pomysły innych nie powinny być, kolokwialnie mówiąc, hejtowane. Każdy pomysł się liczy, inspirując jedni drugich możemy wybrać najlepsze rozwiązanie. Z kolei w sytuacji, gdy to my, jako jednostka mamy podjąć decyzję nie należy się za bardzo kierować opinią innych. "Nie za bardzo" oznacza, by nasza każdorazowa chęć zrobienia czegokolwiek nie była zgaszona przez "to nie wypali", "teraz się tak nie robi", "po co się wychylać?". Należy pamiętać, że kreatywność ma prowadzić do czynów wartościowych, dlatego mając to na uwadze warto podejmować kroki w kierunku świeżego spojrzenia na rzeczywistość, szukania nowych rozwiązań, pomysłów.

Na koniec zachęcam do brania udziału we wszelakich tego typu kursach, warsztatach. Warto szukać, rozwijać się, tym bardziej, że wbrew pozorom zdarza się, że dostajemy coś za darmo, a to od nas zależy, czy chcemy z tego skorzystać ;)

czwartek, 13 lutego 2014

Z miłości do muzyki.

Jutro dzień, w którym miłość czuć na kilometr, zakochane pary spędzają razem czas, mężczyźni biegają do ukochanych z kwiatami...

A ja z miłości do muzyki i do tego, co z nią i przez nią można zrobić jadę na 10 dni na KAMUZO czyli Kurs Animatorów Muzycznych Oaz.

To rekolekcje i jednocześnie przygotowanie do posługi muzycznej (śpiew, gra na instrumentach, dobór pieśni i wiele innych) dla Boga, innych ludzi i właściwie dla siebie też.  Bo przecież muzyka może być formą modlitwy i może nas samych zbliżać do naszego Przyjaciela.
A mówiąc całkiem osobiście, KAMUZO jest można powiedzieć spełnieniem marzenia, gdyż będąc w 5 klasie na II st. Oazy Dzieci Bożych stwierdziłam, że  
"chciałabym zostać animatorką, a najlepiej muzyczną". 
I kto by pomyślał, że przez lata, w których czasem pogrywałam na gitarze znając kilka chwytów po pewnym czasie do tego wrócę, będę prowadzić scholę, a w końcu pojadę jako animatorka muzyczna na oazę. Chyba nie muszę dodawać, że śpiewać uwielbiam od zawsze :)
Dlatego mój wyjazd na KAMUZO dla niektórych jest zaskoczeniem: "to nie byłaś?", dla innych oczywistością: "dla Ciebie to tylko formalność, i tak jesteś muzyczną", a dla mnie KAMUZO nie jest dla mnie czymś zwykłym, takim tylko żeby "mieć zaliczone", ale dopełnieniem tego, czego zapragnęłam jeszcze jako dziecko i motywacją do dalszej służby Bogu i bliźniemu.
Na koniec mały zestaw muzycznego ;)

czwartek, 30 stycznia 2014

Coś się rusza, jedzie, biegnie? Może być z tego film! ;)

Studentką jestem od niedawna i pewnie jeszcze wiele przede mną, aczkolwiek nie spodziewałam się, że na pedagogice dostanę za zadanie nakręcić film (choć co najmniej 2 i pół minutowy wytwór nazwałabym raczej filmikiem niż filmem). Z 10 wytycznych (odnośnie do długości, ilości filmów, zdjęć, które mają zostać połączone, umieszczenia animacji, napisów...) dowolnym pozostał temat. Myśląc o czym można nakręcić filmik w pewnym momencie przypomniały mi się słowa z mojej piosenki "rozejrzyj się i patrz, co daje Ci świat" i zaczęłam nagrywać telefonem (jako jedynym urządzeniem z kamerką pod ręką) to, co się rusza, jedzie, idzie, biegnie... Dalej już jakoś poszło. Muszę powiedzieć, że to całkiem przyjemne, nowe dla mnie, doświadczenie.
Z racji, że kilku osobom filmik się spodobał postanowiłam pokazać go również Wam. Zapraszam do obejrzenia. Mam nadzieję, że te niecałe 3 minuty będzie przyjemnym oderwaniem się od szaro-białej rzeczywistości ;)
 
Pozdrawiam ciepło i przypominam - życie jest spoko ;)

czwartek, 12 grudnia 2013

Kawałek papieru na ścianie.

Wiele ludzi, mnóstwo plakatów, akcji, cały czas coś się dzieje. Tak na co dzień prezentuje się miejsce, w którym spędzam obecnie sporą część mojego czasu. Uczelnia. I choć od jakiegoś czasu szukałam jakichś inspiracji to nie spodziewałam się, że znajdę je właśnie tam.
Pewnego dnia idąc korytarzem zauważyłam taką oto kartkę:
Twórz? Mądre w sumie i takie hmm..proste? Z wykonaniem gorzej, ale widok tej kartki pozostał w mojej pamięci. Później natknęłam się również na inne:
Wszystkie tak jak widać poprzyklejane niezbyt estetycznie na taśmę klejącą, ale co tam. Liczy się przekaz. Nie ma odnośnika do żadnej akcji, jest tylko podpis "Nice - Lemon". Kojarzę tą piosenkę, dosyć popularna ostatnio. Ale nie zauważyłam, że zawiera w sobie tyle pozytywnych porad na...życie właściwie. Ciekawi mnie też to, że komuś chciało się biegać po całej uczelni i oklejać ją kartkami z cytatami z piosenki. Może ktoś wyszedł z założenia, że sprawi, by czyjś dzień stał się przyjemniejszy? Jeśli tak, to udało mu się to przynajmniej dla jednej osoby :)

Na koniec jedna z moich ulubionych kartek.
 

piątek, 15 listopada 2013

Z nutką kreatywności i miłości.

- Chcesz czekoladę?
- ...
- Widzę, że chcesz.
- No dobra..

Po chwili czekolady już nie było. Zostało tylko opakowanie, które ze zwykłego punktu widzenia to po prostu śmieć, jednak z mojego niekoniecznie... I tak powstała "rzeźba"(nawet w cudzysłowie to zbyt wielkie określenie tego kawałka papieru, ale nie znalazłam lepszego). Zyskała ona wzniosły tytuł: "Miłość na piedestale". I tak do końca ostatniego piątkowego wykładu stała sobie owa "Miłość" wywołując uśmiech na twarzach koleżanek i wrażenie, że czas szybciej płynie ;)


Kilka godzin później...
Piątkowy wieczór. Zjadłoby się coś. Krótkie spojrzenie na kuchnię. Jest pomarańcza - zjem sobie. Trzeba by obrać. Jeden ruch, drugi. Hmm.. a może by coś na niej wyrzeźbić? Serce. No dobra jest, to może zrobię otoczkę? Ok, może być. Nawet fajnie to wygląda, tylko teraz szkoda zjeść. Zrobię zdjęcie. Ok, uwiecznione, teraz już mniej szkoda. Ale serduszko sobie zostawię ;)


To miło, że przez takie proste rzeczy można sprawić by nasze lub czyjeś życie stało się choć na chwilę weselsze, milsze i bardziej kolorowe :)

środa, 18 września 2013

Jesiennie.

Nawet nie trzeba spoglądać za okno, by zauważyć, że jesień zbliża się wielkimi krokami. Pogoda nie nastraja do jakiejś ogólnej radości. Tym bardziej, że już niedługo moje najdłuższe wakacje w życiu przejdą do historii.
Mimo wszystko postanowiłam się nie załamywać, nabierać siły na nowe doświadczenia, które mnie czekają już niebawem, wykorzystać dany mi czas. Wczoraj np. pomyślałam, że dawno nie robiłam biżuterii z modeliny.. Dzisiaj moje myśli zamieniłam w rzeczywistość. Zajęcie jak zawsze wciągnęło mnie na kilka ładnych godzin..ale przecież mam jeszcze wakacje ;)
Wrzucam jedno z moich małych dzieł, utrzymanych w jesiennym klimacie.
  

środa, 11 września 2013

Poprawiamy humor :)

Bardzo spodobała mi się ta niebieska galaretka, więc postanowiłam ją jeszcze wykorzystać. Tym razem zrobiłam deser, do którego pierwotnie galaretki niebieskiej szukałam. Takie jakby chmurki w niebie :) Prosty deser, bo to w sumie tylko galaretka i bita śmietana, a wygląda całkiem efektownie i co najważniejsze spełnił swoje założenie: poprawił humor tym, którym było to bardzo potrzebne.

Wielkimi krokami zbliża się jesień, niezbyt ciekawa pogoda już daje się we znaki, dlatego warto dla oderwania się od tej co raz bardziej ponurej rzeczywistości posmakować trochę nieba :)


środa, 14 sierpnia 2013

A może by tak upiec coś..na niebiesko?

Tak jak wspominałam w poprzednim poście, rozpoczęłam kuchenne eksperymenty. W wyniku jednego z nich powstał torcik z niebieską galaretką. Polowałam na ten kolor już od dłuższego czasu i udało się :) Muszę przyznać, że dość ciekawie wygląda i pysznie smakuje.
Torcik zrobiłam z przepisu ze strony http://www.czekolada-utkane.pl/
Świadomie, a czasem całkiem przypadkiem nie do końca trzymałam się przepisu, ale summa summarum wyszło nieźle ;)
Co jak co, ale muzyczny element musiał się pojawić ;)

Zachęcam Was do stawiania sobie i podejmowania kuchennych wyzwań. Dlaczego?
- umiejętność gotowania jest niezwykle przydatna w życiu
- mamy satysfakcję, że zrobiliśmy coś sami, a jeżeli da się to zjeść to nawet podwójną ;)
- jeśli poczęstujemy kogoś własnoręcznie zrobionym ciastem, a nie takim kupionym w sklepie, potrójną :)
- można nauczyć się czegoś nowego
- jest to sposób na spędzanie czasu. Szczególnie polecam dla tych, którzy twierdzą, że nudzą się w wakacje.

Sama nie jestem jakąś wielką pasjonatką gotowania czy pieczenia, ale jednak jak zrobi się coś samemu i wyjdzie całkiem nieźle, satysfakcja jest naprawdę wielka :)
Kar.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Kreatywność Format C.

Podczas dzisiejszej wizyty w KFC zostałam mile zaskoczona. Otóż zamiast jakiejś zwykłej reklamy na tacy leżał tutorial wykonania kurczaka z origami. Od razu jak zobaczyłam pomyślałam: zrobię! Kartka, na której były obrazki, jak wykonać owego kurczaka była jednocześnie tą, z której miało się go zrobić, co przecież jest niezbyt realne. Poszłam więc sprytnie do kasy, żeby wziąć jeszcze jedną kartkę i zrobiłam ;)
Naokoło mnóstwo ludzi jadło B-smarty i inne zestawy z KFC, ale nie widziałam, żeby ktoś zabierał się za robienie origami, a szkoda. Dlatego zostawiłam mojego kurczaka w widocznym miejscu niedaleko KFC. Może to kogoś zainspiruje, żeby potrudzić się przez te kilka minut :)
W ogóle robienie origami jest przyjemnym zajęciem. Wymaga trochę czasu i wysiłku (szczególnie bardziej skomplikowane wzory), ale jest całkiem efektowne. Ja jak mam tylko pod ręką kawałek serwetki czy kartki to po chwili staje się ona czymś zupełnie innym: ptakiem, ramką, kwiatem... Można stworzyć wiele małych dzieł. Mnóstwo tutoriali jest do znalezienia w necie. Ja polecam najbardziej te w formie filmików. Łatwiej ogarnąć niż obrazków.
Tym, którzy spróbują zrobić coś z origami życzę powodzenia :)
Kar.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Szczęście w kolejnym wymiarze.

Ostatnio uczepił się mnie temat szczęścia. W sumie jest on dosyć wdzięczny i przyjemny :)
Jaki można uczynić kolejny mały krok do bycia szczęśliwym? Dać coś z siebie, od siebie.
Mnie udało się obdarować kilka osób i wywołać uśmiech na ich twarzach, co niezmiernie mnie cieszy :)
Może spróbujesz zrobić coś przyjemnego dla kogoś innego?
Kar.

sobota, 8 czerwca 2013

Pleciemy dalej - bransoletki na różne okazje

Bardzo spodobało mi się plecenie bransoletek, dlatego wrzucam kolejne. Co tylko mi przyjdzie do głowy, co mam pod ręką lub co uda mi się przy okazji kupić w okazyjnej cenie wykorzystuję do robienia biżuterii w różnych stylach, na różne okazje.

- Elegancko - bransoletka wykonana z sutaszu w kolorze ecru oraz białych/wpadających w ecru koralików


- Zwyczajnie - propozycja na co dzień.
1) Bransoletka z dwóch kolorów sznurka woskowego: czarnego i bordowego z zawieszką - kwiatkiem
2) Bransoletka z koniczynką to połączenie żółtej wstążeczki o szerokości 0,5cm i czarnego sznurka woskowego.

 - Etnicznie - kilka plecionek z muliny w pomarańczowo-brązowej kolorystyce z dodatkiem rzemyka i drewnianych koralików. Wykonanie takiej bransoletki jest bardziej pracochłonne niż powyższych, ale efekt ciekawy. Dobra opcja dla osób, które lubią takie klimaty.

A w przyszłości może bransoletkowy tutorial?
Kar.

piątek, 7 czerwca 2013

Kawałek czegoś niepotrzebnego..A może kolczyki?

Tym razem krótka prezentacja nie tylko "jak zrobić kolczyki", ale przede wszystkim uświadomienie/przypomnienie faktu, że można zrobić coś z czegoś, co w normalnym wypadku wylądowałoby w koszu. Przykładem jest poniższy niebieski komplet biżuterii. Dostałam takiego czekoladowego królika, był w domu jeszcze drugi, później w promocji były jeszcze dostępne, więc kupiłam jeszcze jednego. W sumie ze względu na pyszną czekoladę, z której owy królik był wykonany, ale przecież trzecia kokardka nie mogła się zmarnować, więc dodatkowo udało się zrobić pierścionek ;)
Do wykonania kompletu potrzebujemy:
- 3 kokardki od czekoladowych królików (moje były kupione w sieci sklepów Aldi) wraz z gumkami, na których kokardki są umocowane
- 2 bigle
- 2 haczyki
- 3 małe ogniwka
- narzędzie do modelowania, wyginania np. małe szczypce
Z racji, że robiłam wcześniej sporo kolczyków bigle, haczyki i ogniwka miałam w domu ;) Jeśli nie macie, możecie kupić je w śmiesznych cenach w sklepach internetowych np. 100 bigli - 1,40zł



Sposób wykonania:
Kolczyki:
1) Na środku kokardki zaciskamy ogniwko
2) Haczyk wyginamy raz w jedną, raz w drugą stronę.
3) Haczyk zaczepiamy z jednej strony o ogniwko, z drugiej o bigiel.
4) Z drugim kolczykiem postępujemy dokładnie tak samo ;)

Pierścionek:
1) Na kokardce zaciskamy ogniwko
2) Zawiązujemy gumkę tworząc okrąg tak, by później dobrze trzymała się palca.
3) Odcinamy niepotrzebną część gumki.

Wiadomo, że nie zawsze mamy pod ręką kokardki z Aldiego..ale nie raz zdarzają się materiały podatne na to, by stać się oryginalną biżuterią np.
Kolczyki nutki - wykonane z kawałka starej filcowej czapki. Nożyczki + filc + bigle = "Ale fajne nutki!"
Kolczyki cytryny - udało mi się zrobić tylko raz. Metod suszenia owoców jest wiele. Moje plasterki cytryn z wyciętymi dziurkami leżały kilka miesięcy pod zakręconym kaloryferem ;) Po tym czasie zaczęłam je nosić, później wysychały jeszcze bardziej. Doświadczenie pokazało, że trudno przejść obok takich kolczyków obojętnie. A mianowicie. W kolczykach cytrynach chodzę raz na jakiś czas. Kiedy już je zakładam to najczęściej do brązowej bluzki. Ktoś tam powie, że "fajne", albo "jak zrobiłaś?", ale najbardziej zapamiętałam moment, kiedy założyłam brązową bluzkę, a tym razem inne kolczyki i usłyszałam od kolegi "A gdzie masz cytryny?" "Yyy.." Wydawało mi się, że w tej kwestii mężczyznom jest trochę bardziej wszystko jedno, a tu zaskoczenie. Dlatego kolczyki - cytryny jak najbardziej tak! Szczególnie na lato.
Bambus? Ostatnia propozycja to dowód, że kolczyki można zrobić ze wszystkiego. Z racji, że brałam udział w zabawie, na którą należało się przebrać i wybrałam strój pandy, a nie miałam pasujących kolczyków..zrobiłam je sobie z...papieru :) Miało to być coś a'la listki bambusa. Nie wszyscy zczaili o co chodzi, ale nikt nie wpadł na to, że kolczyki są papierowe ;)
Rozejrzycie się, co macie pod ręką. Może uda się wykombinować z tego coś oryginalnego ;)
Powodzenia,
Kar.

czwartek, 6 czerwca 2013

Plecionki na głowie? Lubię to!

W odpowiedzi na wiele rozmów, w których słyszałam "Jak Ty TO zrobiłaś? Ja tak nie umiem..." powiadam:

"Jeśli nie próbujesz, nie nauczysz się"

i wrzucam tutorial fryzury, którą kiedyś wymyśliłam, a dziś jest moją ulubioną.
Dlaczego?
1) Można ją zrobić w 5 minut (serio, można. Któregoś pięknego razu zmierzyłam czas, ot tak, z ciekawości)
2) Jest trwała (sama w sobie daje radę przez kilka godzin, lekko utrwalona lakierem - całą noc)
3) Cieniowane włosy są wplecione, więc nie wyłażą
4) Grzywka nie wchodzi w oczy
5) Pozwala ogarnąć włosy, które rozpuszczone nie chcą się układać tak, jak powinny
6) Fryzura nadaje się zarówno na co dzień jak i na wyjście. Do sukienki, spodni, na lato, zimę...słowem: uniwersalna.
Jeśli któryś z tych argumentów do Ciebie przemawia, możesz spróbować ją zrobić, sobie lub komuś. Ja (co wielu osobom wydaje się dziwne) umiem zrobić sporo fryzur na sobie, na kimś jest mi dużo trudniej. Od kilku lat robię plecione eksperymenty na mojej głowie i (sama się sobie dziwię) udaje mi się jeszcze wymyślać coś nowego ;)

No to zaczynamy!
Czego potrzebujemy do wykonania mojej fryzurki?
- 3 gumki, które dobrze trzymają włosy
- spinki - żabki (mogą być przydatne do podpięcia kosmyków)
- dodatki - nie są konieczne, ale w zależności od tego, co to będzie nadają fryzurce różnego charakteru. Ja polecam kwiatki w różnej formie.


Krok 1: Robimy przedziałek z boku (u mnie z lewej strony głowy, tak jak mam normalnie)

Krok 2: Oddzielamy pasmo włosów w odległości kilku centymetrów od czoła.

Krok 3: Dzielimy pasmo na 3 w miarę równe części.

Krok 4: Zaczynamy zaplatanie warkocza. Ważne! Warkocz zaplatamy do dołu (Ja tak zawsze robiłam, gdyż było mi po prostu łatwiej. Po jakiś 3 latach dowiedziałam się, że nazywa się to "warkocz holenderski". W razie problemów odsyłam do google.)




Krok 5: Dobieramy wąskie, równej grubości pasma włosów raz z jednej, raz z drugiej strony, aż do wysokości ucha. Dalej pleciemy już zwykłego warkocza.

Krok 6: Powstały warkocz związujemy gumką. Powinno wyjść coś podobnego jak na zdjęciu.

Krok 7: Wszystkie pozostałe włosy + zapleciony wartkocz zgarniamy do tyłu.

Krok 8: Włosy związujemy ciasno gumką.



Krok 9: Skręcamy włosy tak, by mógł powstać z nich koczek. W tym kroku można również zdjąć gumkę, którą zawiązaliśmy warkocza, gdyż prawdopodobnie będzie później widoczna. Jednak pozostawienie gumki pozostawia nam możliwość szybkiego powrotu do stanu z kroku 8. Także tutaj wolność wyboru.

Krok 10: Formujemy koczek

Krok 11: Związujemy koczek ciasno gumką (przytrzymujemy, żeby się nie rozpadł.)

Krok 12: Hmm...wyszło coś takiego. Bardziej artystycznie niż zwykły koczek, ale taki urok, że za każdym razem wychodzi trochę inaczej ;) (na kolejnych zdjęciach już po poprawieniu - mniej artystycznie)

Właściwie to by było na tyle ;)

Dodatkowo: Jeśli jakieś pasma włosów nie układają się tak jak powinny można podpiąć je spinkami żabkami (najlepiej podpiąć całe dobierane pasmo włosów, wtedy nie rzucają się specjalnie w oczy, a raczej można stwierdzić, że "tak miało być")

Do tej fryzurki można dorzucić coś jeszcze np.
1) A' la satynowy czarny kwiatek na gumce z jakiegoś chińskiego centrum. Nie mogłam się mu oprzeć. Kwestia kilku złotych, a fryzura od razu wygląda bardziej elegancko.
2) Miętowe kwiatki z H&M. Wersja letnia, lekka i dziewczęca ;)


Zachęcam do wykonania takiej plecionki, dorzucenia innych dodatków, tworzenia własnych wersji. Próbujcie swoich sił!
Powodzenia,
Kar.

środa, 5 czerwca 2013

Ciasteczka guziki

Jednym z moich wakacyjnych planów było upieczenie ciasteczek. Jakiś czas temu natknęłam się w internecie na zdjęcie ciastek guzików. Skorzystałam, z jednego ze znalezionych przepisów (w nieco zmodyfikowanej przeze mnie wersji) i udało się :) Efekty były pyszne!

Ciasteczka guziki
Składniki:
•150 g (3/4 kostki) miękkiego masła
•70 g (8 łyżek) cukru pudru
•1 żółtko
•szczypta soli
•1,5 szklanki mąki
•3 krople aromatu waniliowego

•dodatkowo w zależności od smaku który chcemy uzyskać: 2 łyżeczki kakao, 2-3 łyżeczki soku z cytryny
•do wycinania: kieliszek, coś, czym uda się zrobić mniejsze kółeczko, słomka do napojów

Sposób przygotowania:
Masło utrzeć z cukrem na jednolitą masę, dodać żółtko, aromat, zmiksować. Wsypać mąkę z solą, zagnieść ciasto. W razie potrzeby dodać więcej mąki - ciastko nie powinno się lepić.
Jeśli chcemy uzyskać inne smaki to dodajemy dodatki. Ja podzieliłam ciasto na 3 części:
- wersja waniliowa: bez dodatków
- wersja czekoladowa: do ciasta dodać kakao,
- wersja cytrynowa: do ciasta dodać sok z cytryny (Po dodaniu soku ciasto bardzo się klei, więc mąka powinna być zawsze w pogotowiu ;)

Ciasto przełożyć na talerzyki/do miseczek, przykryć folią, wstawić do lodówki na min. 1 godz. (Tyle wystarczy, by ciasteczka były później kruche)
Stolnicę posypać mąką, rozwałkować ciasto na grubość 3-4 mm. Kieliszkiem wyciąć kółka, czymś, co da nam mniejsze kółka docisnąć ciasto, tak by powstało wgłębienie. Słomką wyciąć 2 lub 4 dziurki. Ciastka układać na papierze do pieczenia. Piec w 170°C do lekkiego zarumienienia (10-15min).


Z tego przepisu wyszło mi ok. 100 ciasteczek. Zeszło mi z ich zrobieniem ok. 2 godziny, bo tych dziurek trzeba się trochę nawycinać..ale guziki wyglądają dosyć ciekawie i w smaku też niczego sobie :)
Polecam,
Kar.

wtorek, 4 czerwca 2013

Pomysłowe zabawy

Kilka dni temu miałam okazję uczestniczyć w festynie charytatywnym, który co roku organizowany jest na moim osiedlu. Jak zawsze świetlica osiedlowa przygotowała zabawy dla dzieciaków. Niektóre z nich były bardzo proste, ale pomysłowe i dawały wiele radości. Poniżej propozycje zabaw mojej niezwykle kreatywnej mamy :) Zgodę na rozpowszechnianie pomysłów dostałam, więc zaczynamy. (zdjęcia wykonane przeze mnie)

1) Ilość osób: 2
Pomoce: 2 plastikowe korki (najlepiej w różnych kolorach).
Zabawa polega na przedmuchaniu swojego korka na stronę przeciwnika. Czyj korek spadnie szybciej na ziemię po przeciwnej stronie, zdobywa punkt. Gramy do 3, 5, 7 pkt. etc. Ile mamy sił w płucach ;) Wygrywa osoba, która uzyskała większą ilość punktów. Proste?
2) Ilość osób: Dowolna (zależy ile mamy spinaczy do dyspozycji ;))
Pomoce: Kolorowe spinacze do bielizny (Najlepiej, gdy każdy dostanie swój kolor (jak na zdjęciu), lub po prostu taką samą ilość spinaczy)
Zabawa polega na połączeniu swoich spinaczy tak, by po podniesieniu ich w górę nie rozłączyły się. Wygrywa osoba, której uda się to zrobić najszybciej.















I mamy zwycięzcę ;)










3) "Chrupacz"
Liczba osób: 3-5
Pomoce: Chrupki typu "Flipsy", długie wykałaczki
Każdy uczestnik zabawy dostaje miseczkę z chrupkami. Zadaniem dzieci jest nakłuć chrupki na wykałaczkę (tyle, ile się zmieści). Ten, kto zrobi to najszybciej, wygrywa.


















Nie potrzeba wiele, by sprawić dzieciom radość :) Dlatego zachęcam do przeprowadzenia proponowanych przeze mnie zabaw z młodszym rodzeństwem czy swoimi dziećmi, ale również do tworzenia własnych. Bądźcie kreatywni! :)
Kar.