czwartek, 30 stycznia 2014

Coś się rusza, jedzie, biegnie? Może być z tego film! ;)

Studentką jestem od niedawna i pewnie jeszcze wiele przede mną, aczkolwiek nie spodziewałam się, że na pedagogice dostanę za zadanie nakręcić film (choć co najmniej 2 i pół minutowy wytwór nazwałabym raczej filmikiem niż filmem). Z 10 wytycznych (odnośnie do długości, ilości filmów, zdjęć, które mają zostać połączone, umieszczenia animacji, napisów...) dowolnym pozostał temat. Myśląc o czym można nakręcić filmik w pewnym momencie przypomniały mi się słowa z mojej piosenki "rozejrzyj się i patrz, co daje Ci świat" i zaczęłam nagrywać telefonem (jako jedynym urządzeniem z kamerką pod ręką) to, co się rusza, jedzie, idzie, biegnie... Dalej już jakoś poszło. Muszę powiedzieć, że to całkiem przyjemne, nowe dla mnie, doświadczenie.
Z racji, że kilku osobom filmik się spodobał postanowiłam pokazać go również Wam. Zapraszam do obejrzenia. Mam nadzieję, że te niecałe 3 minuty będzie przyjemnym oderwaniem się od szaro-białej rzeczywistości ;)
 
Pozdrawiam ciepło i przypominam - życie jest spoko ;)

środa, 1 stycznia 2014

Żyj.

Mamy kolejny nowy rok. Tylko czy ze zmianą się cyferki w dacie zmienia się coś jeszcze?
Niektórzy obiecują coś sobie w ramach tzw. postanowień noworocznych, inni podsumowują miniony już rok. Myślę, że i jedno i drugie zachowanie ma sens, pod warunkiem, że idzie za tym coś poza zwykłymi słowami.
Warto spojrzeć na to, co nam się nie udało, co chcielibyśmy zmienić, ale też potrafić dostrzegać to, co dobre, pozytywne; te momenty, w których byliśmy szczęśliwi, pomyśleć o ludziach, dzięki którym to szczęście było możliwe. Gdy już zobaczysz to, co było właściwe, a co przykre dla Ciebie spójrz: przed Tobą nowy rok - kolejne 365 dni, które możesz wykorzystać. 
Jak? To zależy od Ciebie. 
Pamiętaj, aby dostrzegać dobro, które dzieje się wokół Ciebie, podążaj za tym, co naprawdę ważne i z uśmiechem żyj - po prostu żyj.

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Jedno życzenie.

Choinki, łańcuchy, renifery, mikołajowe czapeczki, świąteczne piosenki, promocje.. chyba święta jakieś? Pewnie otworzyli 3000. Biedronkę i stąd to całe zamieszanie! Nie?
A może...wiem! 2000 lat temu... został posadzony pierwszy świerk! Też nie... To o co w tym wszystkim chodzi?
 W tym momencie zamiast snuć refleksje na temat tego, co dzieje się wokół chciałam Wam życzyć, żebyście w tym całym zamieszaniu nigdy nie zapomnieli o tym, kto w te święta -

Święta Bożego Narodzenia
 
jest najważniejszy.






Ale chwila, chwila... że niby kto?
ON

czwartek, 12 grudnia 2013

Kawałek papieru na ścianie.

Wiele ludzi, mnóstwo plakatów, akcji, cały czas coś się dzieje. Tak na co dzień prezentuje się miejsce, w którym spędzam obecnie sporą część mojego czasu. Uczelnia. I choć od jakiegoś czasu szukałam jakichś inspiracji to nie spodziewałam się, że znajdę je właśnie tam.
Pewnego dnia idąc korytarzem zauważyłam taką oto kartkę:
Twórz? Mądre w sumie i takie hmm..proste? Z wykonaniem gorzej, ale widok tej kartki pozostał w mojej pamięci. Później natknęłam się również na inne:
Wszystkie tak jak widać poprzyklejane niezbyt estetycznie na taśmę klejącą, ale co tam. Liczy się przekaz. Nie ma odnośnika do żadnej akcji, jest tylko podpis "Nice - Lemon". Kojarzę tą piosenkę, dosyć popularna ostatnio. Ale nie zauważyłam, że zawiera w sobie tyle pozytywnych porad na...życie właściwie. Ciekawi mnie też to, że komuś chciało się biegać po całej uczelni i oklejać ją kartkami z cytatami z piosenki. Może ktoś wyszedł z założenia, że sprawi, by czyjś dzień stał się przyjemniejszy? Jeśli tak, to udało mu się to przynajmniej dla jednej osoby :)

Na koniec jedna z moich ulubionych kartek.
 

poniedziałek, 25 listopada 2013

Przed Tobą wielka góra? Dasz radę!

Może to ta pogoda albo pora roku, albo po prostu trzeba na coś zrzucić odpowiedzialność za to, że czasem się zwyczajnie nie chce, brak motywacji do działania. Jednak trzeba żyć, trzeba tej motywacji szukać. Może warto zrobić coś dla siebie, dla innych np. hmm... upiec ciasteczka ;)
Przed nami stoją różne wyzwania, zadania. Warto jednak wziąć się w garść, stawić im czoła, nastawić się pozytywnie i działać. Jako motywator wrzucam mądrość z uczelnianej ławki.

piątek, 15 listopada 2013

Z nutką kreatywności i miłości.

- Chcesz czekoladę?
- ...
- Widzę, że chcesz.
- No dobra..

Po chwili czekolady już nie było. Zostało tylko opakowanie, które ze zwykłego punktu widzenia to po prostu śmieć, jednak z mojego niekoniecznie... I tak powstała "rzeźba"(nawet w cudzysłowie to zbyt wielkie określenie tego kawałka papieru, ale nie znalazłam lepszego). Zyskała ona wzniosły tytuł: "Miłość na piedestale". I tak do końca ostatniego piątkowego wykładu stała sobie owa "Miłość" wywołując uśmiech na twarzach koleżanek i wrażenie, że czas szybciej płynie ;)


Kilka godzin później...
Piątkowy wieczór. Zjadłoby się coś. Krótkie spojrzenie na kuchnię. Jest pomarańcza - zjem sobie. Trzeba by obrać. Jeden ruch, drugi. Hmm.. a może by coś na niej wyrzeźbić? Serce. No dobra jest, to może zrobię otoczkę? Ok, może być. Nawet fajnie to wygląda, tylko teraz szkoda zjeść. Zrobię zdjęcie. Ok, uwiecznione, teraz już mniej szkoda. Ale serduszko sobie zostawię ;)


To miło, że przez takie proste rzeczy można sprawić by nasze lub czyjeś życie stało się choć na chwilę weselsze, milsze i bardziej kolorowe :)

piątek, 25 października 2013

Poznajmy się po fosce.

Srebrna, drewniana, duża lub mała, na szyi, palcu czy przypięta przy marynarce.. Foska. Greckie słowa ΦΩΣ ΖΩΗ oznaczające Światło i Życie. Noszenie tego oazowego znaku doceniłam dopiero teraz, na studiach. Dla jednych to jakieś dziwne literki, dla innych kojarzący się harcerskim ZHP skrót, a dla członków i animatorów Ruchu to impuls do rozmowy:

"-Też jesteś z Oazy?
- No właśnie miałam pytać, bo zobaczyłam, że masz foskę na szyi."

I dalsza rozkmina na tematy oazowe i wszelkie inne mając świadomość, że rozmawia się z osobą, która kieruje się tymi samymi wartościami.

To bardzo miłe uczucie spotkać kogoś ze "swoich". Z jednej strony jest to gdzieś w głowie, że przecież w zasadzie się nie znamy,  ale świadomość, że jest coś, i to coś bardzo ważnego, co nas łączy, niezwykle cieszy :)

wtorek, 15 października 2013

Spotkanie z Sz.

Właśnie wróciłam z pewnego ciekawego miejsca, w którym można dostrzec ogrom wkładu ludzkiej pracy, pomysłowość twórców czy uświadomić sobie, że czasem czerń kryje w sobie światło, a biel - mrok. Brzmi to wszystko zagadkowo, ale choć trochę intrygująco? Takie są moje skojarzenia, kiedy wracam myślami do wystawy "Oblicza Azji". Wystawa? Co w tym może być ciekawego? A no właśnie sama się zaskoczyłam. Do tej pory, zdecydowana większość wyjść do muzeów, w których uczestniczyłam, była organizowana ze szkoły i stanowiła raczej smutną konieczność, dodatek, a czasem głównym elementem wycieczki, który chciało się jak najszybciej skończyć, wyjść z muzeum i już tam nie wracać. Wiadomo, że wiele zależy od muzeum, ale chyba jeszcze więcej od nastawienia. Dziś byłam na wystawie, bo chciałam na niej być. Wiedziałam, że będą znajomi, że zobaczę na żywo pracę koleżanki. I okazuje się, że sztuka wcale nie musi być nudna. To, że nie wszystko (a czasem bardzo niewiele) z niej rozumiemy to nie znaczy, że nie można pokusić się o zabawną czasem interpretację. Tym bardziej jak komuś się to spodoba i potem słyszysz "Ej, słuchaj co Karolina wymyśliła!".
Tak to jest z tą sztuką, że czasem nie trzeba wiele, by coś na pozór mało ciekawego (bo to niby tylko obraz, plakat, rzeźba), poprzez użycie naszej wyobraźni, zamieniło się w coś niezwykłego.


Tutaj możecie zobaczyć część prac z wystawy "Oblicza Azji". Nie do porównania jest przejrzenie obrazków na monitorze ekranu z realnym obejrzeniem prac młodych artystów, ale być może zachęcą one kogoś do wybrania się na tą czy inną wystawę tak po prostu, z własnej woli, by zobaczyć i poczuć kawałek sztuki.

niedziela, 6 października 2013

Zauroczenie.

To takie przyjemne uczucie. Pielęgnowane może doprowadzić nawet do Miłości. W obecnej sytuacji raczej nie spodziewam się jednak takiego przebiegu zdarzeń, gdyż pory roku dosyć szybko się zmieniają i niedługo zauroczenie jesienią (bo o niej mowa) przeminie. Jednak póki co zastanawiam się, jak można przejść obojętnie, gdy natura potrafi być tak niesamowita?
Podążając ulicami Warszawy co chwila zachwycam się pięknymi barwami drzew, spadającymi liśćmi czy przyjemnie ogrzewającymi ludzi promieniami Słońca.
Ktoś może spytać: Co w tym takiego niezwykłego? W sumie ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Może cały urok jest w tym, że to wszystko jest takie właśnie.. zwykłe, zwyczajne, pospolite. Tak zwykłe, że dla większości nie godne uwagi. A ja nie mogłam się powstrzymać, wracając z uczelni, by nie podnieść z ziemi niezwykle barwnego klonowego listka, potem kolejnego.. by się tym wszystkim nie zauroczyć. Takie proste, że aż może wydawać się śmieszne, ale czerpanie radości z małych rzeczy może dać pozytywną energię, poczucie szczęścia, a nawet chęć do życia. Trzeba tylko chcieć :)
Poniższe zdjęcie to widok, który również mnie zauroczył (jak już w tym temacie jesteśmy) Ścieżka/trasa rolkowa. Świetna sprawa.
A Ciebie co ostatnio zauroczyło?

niedziela, 29 września 2013

Coś się kończy, coś zaczyna.

Aż trudno uwierzyć, że najdłuższe wakacje życia dobiegają końca. Z jednej strony chciałoby się jeszcze trochę wolnego, ale z drugiej strony trzeba w końcu iść dalej, odkrywać coś nowego. Póki co cieszę się, że tak jak sobie obiecałam nie zmarnowałam tych wakacji. Wiele wyjazdów, spełnionych planów, wykonanych postawionych sobie zadań. Część z nich zamieściłam w skondensowanym zdjęciowym podsumowaniu wakacji.
Wiele zadań, planów na ten rok przede mną do zrealizowania. Żeby się one powiodły potrzeba zapału, ludzkiego wsparcia i pomocy od tego, który może wszystko :) Trzeba nam nie poddawać się, iść cały czas do przodu, odradzać na nowo, a ze wszelkich przeszkód wyciągać dobro, czego sobie i Wam życzę.
Kar.